środa, 21 sierpnia 2013

Wracam

Dosyć laby :) Kurcze, jak zaczęły się wakacje, czas zaczął płynąć swoim tempem. Dużo się wydarzyło i złego i dobrego. Czas wrócić do żywych. Tyle do opowiadania, że nie wiem od czego zacząć :) Zastanowię się, ogarnę wszystko i jutro postaram się spłodzić coś konstruktywnego :)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Święto truskawki

W weekend w Buczku było święto truskawki :) Zaciekawieni, postanowiliśmy tam pojechać. Całkiem fajna alternatywa na spędzenie weekendu z rodziną. Gdyby nie ten zimny wiatr - było naprawdę sympatycznie. Mini wesołe miasteczko, mnóstwo straganów, kiełbaska z grilla, grochówka od strażaków i przejażdżka na kucyku lub osiołku. Tyle atrakcji, że Antosia nie widziała w którą stronę ma patrzeć. Zaliczyła karuzelę, wyłudziła małego loda i kiełbasę, wysępiła małego, różowego pieska. Tata spytał czy chce zobaczyć koniki. No niby poszła, ale jakoś zachwytu w jej oczach nie widziałam. Ale nagle wśród stada koników dojrzała osła. Od razu powiedziała, że chce pojechać na osiołku. No cóż i pojechała. Co ten osioł miał w sobie, że większość dzieci właśnie do niego stały w kolejce? Nie wiem :)



Za tydzień idziemy na pierwsze (z sześciu w tym roku) wesele. Dlatego w sobotę wybraliśmy się na ostatnie zakupy ciuchowe. W sklepie stała makieta, z wyciętą buzią, gdzie można było dziecku zrobić zdjęcie :) A to nasze:


Mały kurczaczek diabełek :)

piątek, 28 czerwca 2013

Bilans

Dziś miałam swój ostatni personalny trening. Powiem tak, ja - osoba, która nigdy nie lubiła ćwiczyć i jest sportową kaleką, strasznie żałuję, że to już koniec. Po każdym treningu padałam na twarz, ale przyznaję, że to było bardzo przyjemne zmęczenie. Szkoda, że miałam tylko pięć lekcji - chciałabym mieć ich nieskończenie wiele :) Tak, tak, tak! Zobaczcie ile może zdziałać pozytywna energia trenera. Już rozglądam się za siłownią gdzieś blisko domu, żeby nie wypaść z rytmu. Najpóźniej we wtorek idę się zapisać. Chętnie wróciłabym do tej, w której miałam treningi, ale jest trochę za daleko niestety (godzina drogi tramwajem). A wracając do tematu. Przed pierwszymi zajęciami trener wsadził mnie na urządzenie do pomiaru wszystkiego i dziś dla porównania zrobił to ponownie. Bilans przedstawia się następująco:


To jest bilans ogólny, ja dostałam bardziej szczegółowy z podziałem na lewą i prawą nogę, lewą i prawą rękę ... Ale chodzi o ten ogólny. Kurcze, tylko pięć treningów (plus jeden własny w domu), co prawda waga nic się nie zmieniła, ale zbędny tłuszcz zamienił się w mięśnie. I co najważniejsze, zmniejszył się mój wiek metaboliczny. Jestem tak pozytywnie nakręcona, że chcę więcej!!! Już się nie mogę doczekać, kiedy zapiszę się do siłowni i będę mogła znowu ćwiczyć. A te wyniki to chyba sobie w ramkę oprawię :) Chcę ćwiczyć!!! A siłowni Saude należy pogratulować tak wspaniałych trenerów, którzy potrafią czynić cuda i nawet z leniwca pospolitego potrafią zrobić energetyczną maszynę :p

czwartek, 27 czerwca 2013

Pociąg

Mój mąż czasem piecze dla nas chlebek. Pewnie zastanawiacie się co ma chleb do pociągu? Ma :) Już wyjaśniam. Otóż czasem na kolację Antonka prosi o chlebek z masełkiem bez skórki. Akurat miałam w domu ten upieczony przez męża. Po ukrojeniu kromka zwykle ma kształt kwadratu lub prostokąta. Naszykowałam jej kanapkę, ale że wydała mi się duża, przekroiłam ją na pół. Antosia jak zobaczyła, stwierdziła że kanapki są za duże. Ech, to przekroiłam na mniejsze i w ten sposób powstały cztery średniej wielkości kwadraty. Zjadła i jej smakowało. Następnego dnia spała u babci. I znów na kolację prosi o kanapkę z masełkiem bez skórki, ale tym razem mówi, że chce małe kwadraciki. Ponieważ babcia nie była uświadomiona o jakie chodzi, pokroiła jej po prostu kanapkę na maleńkie kosteczki. Och, Antosia bardzo się rozgniewała, że nie o to jej chodziło. Sprytna babcia wbiła wykałaczki i powiedziała, że to pociąg. I ten okazał się pyszny. Teraz na kolację Antosia prosi o pociąg z szyneczką, a wygląda on po prostu tak:


Matka musi się narobić przy kolacji, ale w takiej formie Antosia potrafi zjeść dwie, czasem dwie i pół duże kanapki lub pięć z angielki. Ma apetyt :) Ciekawe, kiedy pociąg się znudzi :)

piątek, 21 czerwca 2013

I do przodu

Zacznę od krótkiego zdania:
Oto lista nagrodzonych: (...) Katarzyna Król - Pakiet 5 treningów personalnych w SAUDE.
Wow! Mega na wypasie. Zawsze myślałam o takich treningach, ale zawsze było jakieś ale. Tym głównym ale była jednak zawsze cena. Kurcze, pięć treningów personalnych z osobistym trenerem kosztuje 500zł. Strasznie mi się poszczęściło :) Na dzień dzisiejszy jestem już po dwóch treningach. Pierwszy miałam w środę. Sam trening bardzo fajny. Trochę na siłowni, trochę na sali. Trener (nie ukrywam, młody i przystojny) za każdym razem pytał czy dam radę, czy wszystko w porządku i jak się czuję. A ja się czułam świetnie. Za to następnego dnia, czyli wczoraj, matko i córko - ja nie wiedziałam, że chodzenie po schodach może być tak problematyczne. Normalnie jak jakiś paralityk. Szłam po jednym schodku i najlepiej jak mogłam się oprzeć o poręcz i ścianę jednocześnie. Na pewno wyglądało to dość zabawnie :) Dziś już jest lepiej. Mięśnie rozciągnięte, co prawda nadal bolą, ale schodzenie idzie mi już dużo lepiej :) Najfajniejsze w tych treningach jest to, że na salce nie używamy żadnych specjalistycznych sprzętów. Są to zazwyczaj ćwiczenia, które bez problemu można powtórzyć w domu. Trzeba tylko znaleźć w sobie wewnętrzną siłę i już :) Albo czas najwyższy zapisać się na jakąś siłownię, bo jak już się zapłaci, to trzeba jechać, a jak już się pojedzie, to się chce ćwiczyć. Na razie cała jestem obolała, ale mam mega powera. Mam nadzieję, że za szybko go nie stracę :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Urodziny

I nadeszła sobota. Od rana miałam szkołę, także po lekcjach szybciutko do domu, żeby wszystko naszykować. Był tort, ciasta, lody i szampan Picolo. Oczywiście jak urodziny to i prezenty. Antonia była zachwycona. Numerem jeden okazał się rowerek od dziadków.



Nie dość, że różowy to jeszcze z kotem - czyli prezent idealny :) Był jeszcze szczekający piesek i chomiczek run run hamster.



Chomika mieliśmy już wcześniej, czyli teraz ma rodzeństwo :) Ale chomików nigdy za wiele, szczególnie, że Antosia bardzo go lubi. Chomiczek ma swój plac zabaw z kołowrotkiem, zjeżdżalnią, nawet samochód z garażem :) Dlatego, jeśli ktoś nie ma pomysłu na prezent - polecam małego chomiczka. Z takim właśnie wybieramy się do Gabrysi na urodziny - obie dziewczynki są czerwcowe, także czas na wspólny torcik :)

czwartek, 6 czerwca 2013

Dzień mamy i taty

Wczoraj w przedszkolu była wielka uroczystość. Świętowaliśmy wspólnie z dziećmi dzień mamy i taty. Występ dzieci był grupowy - wszystkie ładnie stały, wspólnie śpiewały piosenki i tańczyły. W końcu zobaczyłam mojego krasnalka, który śpiewał wszystkie piosenki razem z dziećmi. Czyli ona bardzo dużo wie i umie, tylko w domu nie chce nic pokazać. Przyznam, że jak zobaczyłam śpiewającą Antosie, to aż się wzruszyłam. Były też piękne prezenty dla rodziców i konkursy. Ponieważ dzieci namalowały dla rodziców ich portrety, Pani poprosiła rodziców aby narysowali portret swojego dziecka. Naprawdę świetna zabawa. Moje dziecko jest już takie duże. Kiedy ten czas zleciał? Czas na fotorelację :)








Teraz szykujemy się na kolejne święto. W sobotę czekają nas trzecie urodziny Antosi, a ona sama już się nie może doczekać. Mówi, że chciałaby rower, pieska i krówkę :) A dziś od rana chodzi za mną powtarzając, że musimy iść do sklepu kupić balony, świeczki i tort, bo bez tego nie będzie święta.