poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wracamy do żywych

Zaszły tydzień był okropny. Praktycznie przeleżeliśmy cały w łóżku. Antosi nic nie przechodziło, dlatego w czwartek ponownie wybrałyśmy się do lekarza i skończyło się na antybiotyku. Przynajmniej widać po nim różnicę. Przestała gorączkować i czuje się już znacznie lepiej, choć nadal trochę kaszle i smarka. Mnie też dalej kaszel trzyma i z nosa coś leci, a wczoraj skończyłam brać swój antybiotyk. Najgorszy w tym wszystkim był bałagan. Przez cały tydzień praktycznie nic nie było sprzątane i dziś od rana biegam próbując ogarnąć powstały chaos. Z grubsza wygląda już nieźle. Została mi góra prasowania i łazienka, do której tą górę właśnie upchnęłam. Straszne są te wszystkie chorubska. Jak przeliczyłam w przeciągu ostatnich dwóch tygodni wydałam 200zł na same leki. Do tego postanowiłam kupić inhalator za kolejne 100zł. Porażka. Czas nadrobić zaległości i nie dać się więcej chorobie. Szkoda tylko, że moja odporność o mnie zapomniała :/

4 komentarze:

  1. To dużo zdrówka już teraz i braku choroby życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jest jakaś poprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. leki są masakrycznie drogie!zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze,że już jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

To jest mój blog i zawiera on moje opinie. Jeśli masz inne - napisz. Pamietaj jednak - komentuj, sugeruj, ale nie obrażaj.