środa, 15 maja 2013

Majówka

Długi weekend był wyjątkowo długi. Postanowiliśmy nie spędzać go w domu. Najpierw plan zakładał wyjazd w góry, ale nagle Antosi coś się przypomniało i zaczęła opowiadać, że chce jechać, jak to mówiła, do Boryszynu. W sumie nie było się nad czym zastanawiać. Ale podróż nie miała być taka zwykła. Przyszło nam jechać z dodatkowi pasażerami, a dokładnie jechało z nami 75 małych kurczaczków i trzy małe kotki. My i nasze małe zoo ruszyło do Boryszyna. Antosia była zachwycona. Uwielbia naszą najmłodszą (choć o 7 lat od niej starszą) kuzynkę Anię. Wszędzie chciała z nią chodzić, razem się kąpać i razem spać :) Jak tylko przyjechaliśmy na miejsce i zobaczyła dziewczyny, kurczaczki i koty (wcześniej nic jej nie mówiliśmy, nie chciałam, żeby po drodze zamęczyła kurczaczki i koty) - zapomniała, ze ma matkę i ojca. W zasadzie pojawiałam się tylko co jakiś czas żeby jej przypomnieć, że trzeba siusiu zrobić albo coś zjeść, no bo wiadomo, tyle wrażeń i rzeczy do zrobienia, że można zapomnieć o tak przyziemnych sprawach jak toaleta :) A tak, cały czas spędzała z dziewczynkami. Najpierw w domu, bo mimo początku maja, było strasznie zimno i padało, potem na podwórku, gdzie dodatkowo doszły psy, kury, gęsi i świnie :)
Ponieważ mąż stwierdził, że musi się wybrać do fryzjera, wszyscy razem wybraliśmy się do Świebodzina do salonu. Najpierw strzygł się tata. Antosia patrzyła i podziwiała. Potem spytaliśmy czy też chce, żeby pani obcięła jej włosy. Od razu się zgodziła i usiadła dzielnie na fotelu. I zaskoczenie. Nie ruszyła się nawet na sekundę, dzielnie trzymała główkę i wykonywała polecenia fryzjerki. I oto Antosia w nowej odsłonie.





Takie radykalne cięcie było konieczne. Antosia co prawda pozwalała zrobić sobie kitkę albo dwie, ale po godzinie w przedszkolu już jej wszystko na głowie przeszkadzało i ściągała gumki. A włosy miała dość długie i niestety wchodziły jej do oczu. Fajnie, że sama zdawała sobie z tego sprawę i bez problemu poszło nam strzyżenie :) Fryzjerka poinformowała nas, że to fryzura "na boba" :) Teraz to dopiero mamy w domu laleczkę.

5 komentarzy:

  1. my też majówkę w domu spędziliśmy ;) ale fajnie było

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna fryzurka:). My tez się u fryzjerów ścinamy, mały czasem sie poruszy, ale on to w ogóle wiercipięta:-p

    OdpowiedzUsuń
  3. fryz rewelacyjny ;-) dobrze że nie masz problemów z cięciem, u mnie masakra z tą najmłodszą, normalnie jakbym ze skóry zdzierała tak się drze, a ja tylko grzywkę jej podciąć chce ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu mam w domu małą damę :)

      Usuń

To jest mój blog i zawiera on moje opinie. Jeśli masz inne - napisz. Pamietaj jednak - komentuj, sugeruj, ale nie obrażaj.